Zawsze uważałem iż jeśli w związku czujemy się samotni to czegoś brakuje, coś się wypaliło, tylko co... Rozumiem iż typowy samotny odczuwa brak drugiej połowy, ale w związku? Może sie mylę to pisząc, ale wydaje mi się iż w wielu takiego rodzaju związkowych samotnościach mamy do czynienia z przyzwyczajeniem do drugiej osoby czy może nawet znudzeniem się przez partnera/kę.