Ok ,wszystko ładnie ale jeśli zostałeś samotny z nie swojej winy, i nie upatrujesz w sobie wielu wad,ot żona się odkochała i do widzenia??Jak to traktować??Jako kara, nauczka,czy co?Byłeś dobrym mężem, zapobiegliwym,dbającym itpA może za dobrym skoro ( w moim przypadku) żona znalazła se innego kolegę?Dla mnie to szok , nie mogę dać sobie z tym rady,płaczę i wyję.I nie chcę byc samotny raczej będę się teraz oddawał wszelakiej rozpuście .Nikomu "na złość"Dla siebie ,żeby odreagować,żeby się upodlić i zdechnąć.